
Osoba stojąca za MyWins
Zawsze byłem osobą nieśmiałą. I przez większość życia jakiś cichy głos mówił mi, że nie jestem wystarczająco dobry - że tak naprawdę nic nie umiem, że nie zrobiłem niczego, o czym warto by wspomnieć. Na papierze to wszystko było nieprawdą. Jestem inżynierem DevOps, robię to od lat i naprawdę jestem w tym dobry. Ale to uczucie nigdy nie czytało mojego CV. Po prostu wciąż szeptało, że jestem oszustem, któremu jakimś cudem udało się wszystkich oszukać.
Najdziwniejsze jest to, że te sukcesy naprawdę się zdarzały. Po prostu ich nie widziałem. Działy się, a mój umysł po cichu odkładał je gdzieś na bok i przechodził do kolejnego zmartwienia.
W pewnym momencie zrozumiałem, że problemem nie był brak sukcesów. Problemem było to, że nigdzie ich nie zapisywałem. Więc zacząłem je zbierać.
Uwielbiam statystyki - jest coś kojącego w patrzeniu na swoje życie w liczbach, które nie kłamią. A rejestr sukcesów okazał się najżyczliwszymi danymi, jakie kiedykolwiek prowadziłem. Możesz zapisać dosłownie każdy sukces, wielki albo śmiesznie mały, i on tam na ciebie czeka. W dni, kiedy wszystko wydaje się szare, otwieram go i znajduję coś, o czym zupełnie zapomniałem - chwilę, która znaczyła tak wiele, że w ogóle ją zapisałem. Czytanie tego po czasie jest jak mieć przyjaciela, który przypomina ci, kim naprawdę jesteś.
Myślę, że sukcesy to najbardziej niedoceniana rzecz, jaka istnieje. Nasze umysły są tak skonstruowane, żeby trzymać się tego, co poszło źle, a szybko puszczać to, co poszło dobrze. Dziennik sukcesów po prostu przywraca tu równowagę. I jest w tym cicha radość - spojrzeć wstecz na miesiąc albo rok i zobaczyć, ile naprawdę zdziałałeś. To poprawia nastrój, a co ważniejsze, podnosi na duchu.
MyWins zbudowałem najpierw dla siebie. A pewnego dnia pomyślałem: dlaczego mam trzymać to tylko dla siebie? Może to pomoże komuś innemu uciszyć ten sam głos albo przypomnieć sobie coś dobrego, o czym zapomniał. Prawie każdy ma już konto Google i podobało mi się, że twoje sukcesy mieszkają w twoim własnym Google Drive - są twoje. Nawet jeśli ta strona pewnego dnia zniknie, twoje sukcesy zostaną z tobą.
Piszę to z Kijowa. To trudne lata, a szczęścia jest tu na co dzień niewiele. Staram się znajdować je w prostych rzeczach i ta niewielka strona jest jedną z nich. Może właśnie dlatego dostrzeganie dobra ma dla mnie teraz takie znaczenie: kiedy świat daje ci niewiele, małych sukcesów warto trzymać się jeszcze mocniej.
Zakończę własnym przykładem. Lata temu znalezienie tej właściwej osoby wydawało się małym, szczęśliwym sukcesem. Moja żona - dziś już wiem, że była największym sukcesem mojego życia. Niektóre sukcesy ujawniają swój prawdziwy rozmiar dopiero, kiedy spojrzysz na nie z perspektywy czasu. I właśnie dlatego warto je zapisywać.
Jeśli cokolwiek z tego brzmi znajomo, mam nadzieję, że MyWins pomoże ci dostrzec twoje własne.
A jeśli masz jakiś pomysł, życzenie albo po prostu coś, co chcesz mi powiedzieć, naprawdę chętnie to usłyszę. Napisz do mnie w dowolnej chwili na [email protected] - każda wiadomość jest mile widziana.
Zacznij swój dziennik sukcesów
Bezpłatnie, bez reklam, twoje dane we własnym Google Sheet. Jeden klik i jesteś w środku.